• Niania, żłobek czy wychowawczy?

    Niania, żłobek czy wychowawczy?

    Kiedy zbliżają się pierwsze urodziny dziecka, większość kobiet zaczyna się zastanawiać: co dalej? Jak połączyć dobro dziecka, możliwości finansowe oraz zawodowe ambicje?

    Nie ma jednego uniwersalnego rozwiązania dla każdej rodziny. Każda forma opieki ma swoje plusy i minusy.

    Urlop wychowawczy

    Urlop wychowawczy może podjąć każdy rodzic zatrudniony na podstawie umowy o pracę. W trakcie urlopu jest się ubezpieczonym i pracodawca nie może Cię zwolnić. Trwa on maksymalnie 36 miesięcy i jest bezpłatny, jednak można w tym czasie pracować, o ile nie utrudnia to opieki nad dzieckiem.

    To rozwiązanie jest stosowane przez rodziców, którzy nie chcą się jeszcze rozstać z dzieckiem, a partner jest w stanie utrzymać dom. To również dobry pomysł dla osób, które mogą pracować dodatkowo np. jako freelancer lub próbują rozkręcić firmę. Mój kolega zdecydował się z tego powodu na urlop wychowawczy. Jego żona pracuje na pół etatu, kiedy on zajmuje się dzieckiem, a potem on rozkręca popołudniami firmę. Takie rozwiązanie sprawdza się u nich świetnie.

    Minusem jest jednak powrót do pracy po 3 czy 4 latach takiego urlopu. W zależności od zawodu, może być ciężko „nadgonić” ten czas i odnaleźć się w zmieniających się strukturach firmy. Koleżanka, która urodziła tuż po studiach i została z dziećmi do pójścia do szkoły starszego, zmaga się teraz z problemami osób 20-letnich: szukaniem pracy, decyzją o drodze zawodowej i pomysłami na jej rozwój.

    Żłobek

    W Polsce żłobki mają złą opinię „przechowalni dzieci”. Jednak w wielu zachodnich krajach, gdzie nie ma urlopów macierzyńskich (jak USA) lub zachęca się kobiety do szybkiego powrotu do pracy – są normą.

    Plusem żłobka jest socjalizacja dziecka oraz cena (szczególnie, jeśli uda się dostać do państwowego). Dzieci mają różnorodny harmonogram i dodatkowe atrakcje jak rytmika, przedstawienia teatralne czy spotkania ze specjalistami typu logopeda lub psycholog (w żłobkach prywatnych nawet zajęcia językowe).

    Minusem są częste choroby dzieci, brak indywidualnej opieki oraz godziny otwarcia niedostosowane do współczesnych norm pracy (żłobki czynne od 6.30, ale do 17.30).

    Niania

    Kiedyś kojarzyła się z angielską artystokracją, teraz jest coraz częstszą formą opieki. Dodatkowo, zatrudniając nianię legalnie, otrzymuje się wsparcie ze strony państwa przy opłacaniu ubezpieczenia społecznego i zdrowotnego. Oczywiście niania niani nierówna. Można znaleźć panią, która zostanie zastępczą babcią, jak i wykształconą specjalistkę, która w ramach opieki będzie zajmowała się również wczesną edukacją dziecka.

    Plusem jest wygoda i elastyczność. Można dopasować godziny pracy z pracą niani. Dziecko otrzymuje mnóstwo uwagi, a rodzic ma pod kontrolą m.in. co pociecha je. Nie trzeba się również martwić o to, co zrobić, kiedy maluch zachoruje. W niektórych przypadkach można się także „dogadać” w sprawie dodatkowych obowiązków typu sprzątanie czy gotowanie.

    Niewątpliwym minusem niani (szczególnie w Warszawie czy innym dużym mieście) są koszta, które mogą się równać lub przewyższać pensję jednego z domowników. Kolejnym jest trudność w znalezieniu zaufanej osoby. Dodatkowo mogą odstraszać krążące historie o niegodnych zaufania nianiach. Ponad to dziecko ma mniejszy kontakt z rówieśnikami.

    Babcia

    Na instytucji babci oparło się już kilka pokoleń pracujących rodziców. Sama korzystałam przez kilka miesięcy z pomocy teściowej parę dni w tygodniu. Jednak jest to rzadsze, niż nawet pokolenie wcześniej, z uwagi na aktywność zawodową dziadków lub odległości między rodzinami.

    Plusem jest niewątpliwie więź babci/ dziadka z wnukiem. Sama byłam częściowo wychowywana przez babcię, więc wiem, że dzięki temu relacja jest znacznie bliższa, niż z dziadkami, których widuje się raz na kilka tygodni. Z reguły dziadkowie są gotowi uchylić nieba dla wnuków, gotują, rozpieszczają i poświęcają całą swoją uwagę.

    Jednak są również minusy. Zaczynając od sytuacji, kiedy babcia/dziadek musi się przeprowadzić z innej miejscowości i zamieszkać z rodziną. Wspólne gospodarzenie oraz odmienna wizja wychowywania dziecka mogą się nie sprawdzić. Z tego powodu moi znajomi woleli po pewnym czasie wysłać dziecko do przedszkola, niż korzystać z dalszej opieki babci, która chciała im narzucić swoje poglądy. Kolejną sprawą jest zdrowie i kondycja. Rzadko kiedy 50-letnie babcie zajmują się wnukami, zaś 60- lub 70-letnie nie mają zwykle tyle siły, żeby biegać za aktywnymi kilkulatkami.

    Dodaj komentarz →

Dodaj komentarz

Cancel reply